Skarby stycznia

W takie szare i ponure dni, jakie o tej porze roku niestety się zdarzają, może doskwierać nam chandra. Nam rodzicom i naszym kochanym maluchom, które nie zawsze potrafią sobie poradzić odpowiednio ze swoimi emocjami, z tym, co w danej chwili czują. Mam więc dla Was  remedium na złe samopoczucie. Literatura może wpłynąć kojąco na Wasze nerwy.  Oto dwie idealne lektury, na zimową porę.  Coś dla małych i coś dla dużych.

Mówią, że muzyka łagodzi obyczaje, okazuje się, że literatura – również.   Mam na to dowód. Jeśli chcesz się zarykiwać ze śmiechu, koniecznie sięgnij po tytuł: „Dziecko dla odważnych. Szkoła przetrwania” Leszka K. Talko. Gwarantuję, że po godzinie czytania przepona Ci wysiądzie.  Autor z humorem, odrobiną dystansu opowiada o tym, jak to jest posiadać jedno dziecko, ba, nawet dwoje małych wrzeszczących maluchów. Początkowo jedno dziecko okazuje się być próbą nie do przejścia. Ależ jak bardzo się autor myli. Dwójka to jest dopiero katastrofa.

Chwała za to, że Leszek Talko nie mami nas wizją lukrowanego rodzicielstwa. Rozwiewa nasze nadzieje na spokojny sen. Burzy wiarę w to, że  dzieci są zawsze czyste, grzeczne i do rany przyłóż. Za to uświadamia tym, co mają dzieci i tym, co ich nie mają, że od błędów nie da się uciec, że nie ma idealnych rodziców i idealnych dzieci. Chociaż udowadnia nam, że wszystko można przeżyć – nawet  w godzinach wczesno porannych – parę dzieciaków wysmarowanych od stóp do głów kremem.

Kiedy rodzice zajęci będą czytaniem i zarykiwaniem się do łez,  ich pociecha, która już radzi sobie z czytaniem, może w zaciszu swojego przytulnego pokoju przeżywać przygody wraz z bohaterami książki „Momo” Michaela Ende.  Będzie mogła wraz z Momo poznawać nowych przyjaciół. Uczyć się pojęcia czasu i  tego jak bardzo jest on cenny.

Zapewniam, że mały miłośnik literatury zauroczony opowieścią zniknie Wam z pola widzenia na kilka długich chwil. Z zaróżowioną buzią będzie chłonąć każdy wyraz,  delektować  się pięknie zbudowanymi zdaniami i intrygująco zarysowaną fabułą.

Jednak Wy także możecie razem ze swoim dzieckiem poznawać tę niezwykłą historię. Równie przyjemnie spędzicie czas i niewykluczone, że poddacie się magii, która emanuje z kart „Momo”.  Oby dziewczynka z amfiteatru stała się Waszą i Waszych dzieci przyjaciółką, która rozgoni chmury, wiszące nad Waszymi głowami.

Te dwie książki, wznowione przez Znak Emotikon, powinny stać na Waszej półce. A nuż będziecie musieli sięgnąć po nie, by wyleczyć swoją smutną duszę.

Poleć znajomym
  • gplus
  • pinterest

O autorze

Agnieszka Pohl

Filolog, tłumacz, redaktor naczelna dwumiesięcznika "Obsesje" i "Brzdąca". Żona, mama. Kocha literaturę, lubi gotować i uwielbia słodycze. Nie pogardzi małą kawą z mlekiem z rana.

Leave a comment