Globus i podróże. Przygody te małe, nie te duże

Poranek był pochmurny i deszczowy. Miś Stefan ze smutną minką spoglądał przez okno, za którym wielkie krople deszczu dzwoniły o szybę.

– Nie lubię jesieni! – powiedział Miś sam do siebie. – Słoneczko chowa się wtedy za ogromnymi chmurkami, dni są jakby krótsze, a przez to jest mniej czasu na zabawę. Chciałbym, aby z powrotem było lato i wakacje.

Lamentowanie Pluszaka usłyszała Jagódka, która tanecznym krokiem weszła do pokoju.

– Oj, mój kochany Stefanku! – rzekła i mocno przytuliła swojego przyjaciela. – Po lecie zawsze nadchodzi jesień. Ona również jest urocza! Liście spadają z drzew, przez co w parku robi się kolorowo, a kiedy pada deszcz można założyć kalosze, pelerynkę i iść na dwór poskakać po kałużach!

Stefana jednak takie pocieszenie nie zadowoliło. W swojej pluszowej główce snuł marzenia o dalekich podróżach.

– Już wiem! – krzyknął radośnie, potrząsając czerwoną kokardą zawiązaną na szyi. – Pojedźmy na wycieczkę do ciepłych krajów! Przecież Ty, Jagódko możesz potrzasnąć swoimi kasztanowymi warkoczami i przenieść nas, gdzie tylko zechcemy!

Beżowy Miś dumnie stanął na dwóch łapkach gotowy do wojaży.

Tymczasem Jagódka podeszła do szafy i wyjęła z niej globus. Stefan ze zdziwieniem szeroko otworzył oczy, zastanawiając się, czymże jest ten tajemniczy przedmiot. Z zaciekawieniem podziwiał jego okrągły kształt.

– Jagódko, dlaczego ta piłka jest tak dziwnie pomalowana i dlaczego ktoś nabił ją na patyk? – zapytał, drapiąc się przy tym za prawnym uszkiem.

Dziewczynka zaśmiała się perliście i odrzekła:

– Mój głupiutki Misiu, to nie jest piłka tylko globus! Dzięki niemu wiemy, jak wygląda nasza planeta Ziemia, ile znajduje się na niej kontynentów, mórz, oceanów, gór i rzek. A czy Ty wiesz, ile jest kontynentów i jak się nazywają?

Stefan zawstydził się, jego policzki spąsowiały i przypominały kolorem róże. Nie należał do szkolnych prymusów i z pewnością kiedy pani nauczycielka wspominała o tym na lekcji, on bujał w obłokach i marzył o niebieskich migdałach. Widząc zakłopotanie w czarnych oczach przyjaciela, Jagódka zafalowała swoją fioletową sukieneczką i zaczęła śpiewać:

 

 

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Pierwszy z nich Afryka się nazywa

Mieszkają tam słonie, lwy i tygrysy,

które co dzień na sawannie urządzają popisy.

Małpy z radością im się przyglądają

Kiedy wśród drzew wesoło hasają.

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Drugi z nich  to Europa

Polska na nim się znajduje

I z innymi krajami sąsiaduje:

Z Niemcami, Czechami, Słowacją,

Litwą, Białorusią, Ukrainą

I oczywiście z jeszcze jedną krainą, co

Rosją się zowie.

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Następnym jest orientalna Azja

To właśnie tam w Chinach, Japonii czy Wietnamie

Miś panda miseczkę ryżu zjada na śniadanie

Nie widelcem, o nie!

W Azji pałeczkami posiłki jada się.

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Czwarty to odległa Australia

Wśród pustyń i lasów możesz spotkać kangura

I psa dingo, to nie żadna bzdura!

Byłam tam i sama widziałam,

A nawet w Oceanie Indyjskim pływałam!

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Należy do nich Ameryka Południowa

Z Chile, Brazylii, Boliwii i Peru,

A także z innych krajów wielu

Do Europy statkami wielkimi

Przypływają skrzynie ze skarbami żółtymi

Zjadasz je codziennie, Stefanku kochany

Ten żółty skarb, to oczywiście banany!

Sześć kontynentów nasza planeta ma

Ostatnim jest Ameryka Północna

Są tam Meksyk, Kanada i Stany Zjednoczone,

Które okalają oceany błękitno zielone.

Wodospad Niagara  zobaczysz na pewno

Wielki Kanion i górę nie jedną.

Sześć kontynentów nasza planeta ma:

Afryka, Europa, Australia,

Azja,

Ameryka Południowa i Północna

 

 

– Sześć kontynentów nasza planeta ma! – zawtórował Stefan Jagódce. – Tyle ciekawych miejsc do zobaczenia! Koniecznie musimy je wszystkie odwiedzić, natychmiast!

Miś jeszcze raz spojrzał na globus i rzekł: – Hmmm, od jakiego kraju by tu zacząć wycieczkę…

Dziewczynka pogłaskała przyjaciela po główce. – Stefanku, a czy wiesz o tym, że aby wyjechać za granicę trzeba mieć paszport?

– Pasz… port? Co to takiego? – zapytał zdziwiony.

– Jest to dokument, w którym jest Twoje zdjęcie, a także jest napisane, jak masz na imię i gdzie mieszkasz. – wyjaśniła.

Kiedy Stefan stwierdził, że nie posiada paszportu, jego pyszczek ułożył się w smutną podkówkę. Usiadł na łóżku i położył łapki na brzuszku. Nie wiedział, skąd może go wziąć, a tak bardzo chciał wyruszyć w podróż.

– Misiu – powiedziała Jagódka, widząc zatroskaną minę – to nic, że nie masz paszportu. Jutro pójdziemy do biura paszportowego i tam z pewnością go otrzymasz, a potem…

– A potem – przerwał jej Stefan – pojedziemy gdzie tylko zechcę?

– Ach, mój kochany! – Jagoda przytuliła go serdecznie – Gdzie tylko zechcesz.

 

Poleć znajomym
  • gplus
  • pinterest

O autorze

Monika Birówka

Pasjonatka dobrej książki i jeszcze lepszej kawy z dużą ilością mleka. Wielbicielka ciepłych i mądrych słów. Kochająca i kochana. Przede wszystkim Mama Jagódki i Stefana – tych rzeczywistych, co są w jej sercu i tych siedzących w głowie, których przedstawiam w swoich bajkach. http://niecodzienne-przygody-stefana-i-jagody.blog.pl/

Leave a comment